Lalka
emancypacja *
sylwetki kobiet *
strona główna
Izabela Łęcka
Kazimiera Wąsowska
Prezesowa Zasławska
Baronowa Krzeszowska
Pani Meliton
Małgorzata Wokulska
Pani Stawska
Kasia Hopfer
Maria (Marianna)
Wokulski o kobietach
Opinie o kobietach
Emancypacja
Poddaństwo kobiet
Kilka słów o kobietach
Lalka - strona główna
Powieść realistyczna
Budowa
Problematyka
Najważniejsze postacie
Warstwy społeczne
Wątki
Miłość i małżeństwo
Antysemityzm
Stanisław Wokulski
Ignacy Rzecki
Julian Ochocki
Kazimierz Starski
Henryk Schlangbaum
Arystokraci
Kupcy i subiekci
Proletariusze
Wokulski o kobietach

Baronowa Krzeszowska

Żona barona Krzeszowskiego, rozpacza po stracie dziecka, jest porzuconą żoną, próbuje ocalić swój majątek, który trwoni jej mąż. Mieszka w kamienicy Łęckich, próbuje ją kupić na licytacji, ale jej się nie udaje. W końcu po jakimś czasie Wokulski odsprzedaje jej kamienicę za sto tysięcy rubli. Wtedy baronowa bierze odwet na swych znienawidzonych sąsiadach - pani Stawskiej, studentach itd - i każe im się wyprowadzić. To ona wytacza proces o lalkę oraz zasypuje porządnych obywateli anonimami, w których pomawia ich o niemoralność i rozpustę.

Czy baronowa Krzeszowska to tylko zimna jędza?
"Kobieta zobowiązana jest żyć dla drugich"

Na zdjęciu baronowa podczas rozprawy sądowej o skradzioną lalkę - odczytuje nazwę sklepu Wokulskiego, w którym lalka została zakupiona.


Czy baronowa Krzeszowska to tylko zimna jędza?

Większość czytelników "Lalki" zapewne pamięta postać baronowej Krzeszowskiej, chociaż nie jest ona postacią pierwszoplanową. Baronowa przedstawiona jest jako awanturnica i histeryczka, wieczna intrygantka i ogólnie - kobieta zgorzkniała, która żyje tylko wtedy, gdy zajmuje się zatruwaniem życia innym. Jest ona w ciągłym konflikcie ze swym mężem, studentami, którzy mieszkają w tej samej kamienicy i wciąż płatają jej niemiłe figle, oraz innymi osobami, które niczym jej nie zawiniły.

Jej wygląd, otoczenie oraz życie - są dość nijakie. "Była to dama wysoka, w czarnych szatach, nieokreślonego wieku. (...) Ubrana skromnie, miała gładko uczesane włosy. Na jej twarzy białej i razem żółtej malował się głęboki smutek". Jej mieszkanie jest duże, ale bardzo ponure - większość sprzętów osłonięta jest pokrowcami, co ma uchronić od kurzenia i niszczenia - wszystko to robi wrażenie nie mieszkania, ale grobowca. Taki opis nie budzi sympatii, nie mamy jej za co lubić - nie ma ani olśniewającej urody, ani cudownego charakteru. A i życiowe perypetie oraz ocena poczyniona przez subiekta nie zaskarbią jej przyjaźni:

Otóż pan baron i pani baronowa od roku prowadzą ze sobą wojnę. On chce rozwodu, na co ona się nie zgadza; ona chce przepędzić go od zarządu swoim majątkiem, na co on się nie zgadza. Ona nie pozwala mu trzymać koni, szczególniej jednego wyścigowca; a on nie pozwala jej kupić kamienicy po Łęckich, w której pani Krzeszowska mieszka i gdzie straciła córkę. Oryginały!... Bawią ludzi wymyślając jedno na drugie...

Zazwyczaj szkoła nie ma nawet czasu na wspomnienie o istnieniu takiej baronowej Krzeszowskiej w czasie lekcji. Czasem zdąży się powiedzieć, że mieszkała w kamienicy Łęckich, którą chciała kupić, gdyż umarło w niej jej jedyne dziecko, a ona nie może się z tą śmiercią pogodzić. O baronie Krzeszowskim, któremu nie chce dać rozwodu, a który trwoni jej majątek, już raczej się nie mówi. A szkoda - gdyż niesympatyczna baronowa jest bardzo ciekawą postacią.

"Kobieta zobowiązana jest żyć dla drugich"

Powołaniem kobiety w XIX wieku - czego dowiedzieć się można z pism Orzeszkowej albo z pierwszej lepszej publikacji - jest bycie żoną, gospodynią i matką. Nikt nie pyta, czy kobiety naprawdę tego chcą. Nikt nie pyta, czego kobiety chcą. Wiadomym jest, że istnieją, aby służyć innym - mężowi, rodzinie, społeczeństwu. Tak piszą o tym Millowie w XIX-wiecznym traktacie "Poddaństwo kobiet":
Wszystkie kobiety od dzieciństwa nauczone są nie mieć woli, lecz ulegać i ustępować woli obcej. Uczą nas imieniem moralności, że kobieta zobowiązana jest żyć dla drugich.

Baronowa Krzeszowska też była tego od dzieciństwa uczona. Wiedziała, że najważniejsze w jej życiu to urodzić dzieci mężowi i je wychowywać. Niestety, jej życie ułożyło się inaczej. Została skrzywdzona przez los. Jej córeczka zmarła, a mąż chciał rozwodu, wyprowadził się z domu. Baronowa została sama. Możemy sobie wyobrazić dramat matki, której umiera jedyne dziecko. Trudno jednak zrozumieć dramat dziewiętnastowiecznej kobiety, która zostaje porzucona przez męża tuż po śmierci dziecka. Jej życie właśnie legło w gruzach. Ci, dla których do tej pory żyła - opuścili ją. Kobieta ta nie ma własnych zainteresowań ani ambicji, wykraczających poza dom i religię. Jej dom jest pusty. Jej życie jest skończone.

Być może, gdyby była kobietą współczesną, łatwiej otrząsnęłaby się z tej tragedii. Ale - gdyby była kobietą współczesną, była by zapewne kobietą wykształconą, świadomą własnych możliwości, wierzącą w siebie; byłaby też niezależna. Natomiast kobieta dziewiętnastego wieku była uzależniona od woli i władzy męża. Bez jego zgody nie mogła podróżować, pracować, kształcić się. Zresztą - pewnie mało która by się na to odważyła, nawet gdyby mąż się zgadzał - gdyż powszechnie wiadome było, że takie zachowanie - w przypadku kobiety - jest niemoralne. Kobieta tylko w czterech ścianach swego domu i pod czujnym okiem męża-właściciela jest bezpieczna. A baronowa przecież była bardzo moralna.

Konwencja społeczna uwięziła ją w roli, której nie mogła w żaden sposób sprostać. Baronowa była kobietą nieszczęśliwą, sfrustrowaną, zagubioną w życiu. Często płakała, zamartwiała się - w "Lalce" nie brak opisów jej zaczerwienionych oczu i pożółkłej cery. Nic dziwnego - świat ją zamknął w wielkim, pustym domu. Po co jej te wszystkie pokoje, kiedy jej nadzieja na szczęście umarła z odejściem męża? Dlatego jej salon przypominał cmentarz. Jej ubranie było skromne, bo nie miała się dla kogo stroić - wszak jej maż nie był nią zainteresowany, a na to, żeby mieć kochanków była zbyt moralna. Myśl o niewierności, o łamaniu zasad, na straży których powinna stać jako szanującą się matka-Polka, pewnie nigdy jej nie zaświtała. Postanowiła więc żyć przeszłością: opłakiwać córkę, próbować zmusić męża, aby do niej powrócił.

Czas, który jej pozostał zapełniała pisaniem anonimów, w których różne osoby - także Wokulskiego, Rzeckiego, panią Stawką - pomawiała o niemoralność i rozwiązłość. Ponieważ była niesympatyczna dla swego otoczenia - łatwo było być niesympatyczną dla niej. W uprzykrzaniu jej życia prym wiedli studenci, mieszkający nad nią. Gdy tylko wychyliła się przez okno, oblewali ją kubłami wody oraz innych - czasem trudno zmywalnych cieczy. Próbowali ją straszyć różnymi minami, na koniec zaś - przy przeprowadzce - jeden z nich spuścił się na krześle po linie na wysokość jej okien, po czym okazało się, że lina się rwie, i baronowa musiała go ratować, otwierając okno i wpuszczając do swojego mieszkania.

Skłaniam się ku stwierdzeniu, że baronowa była nie tylko kobietą nieszczęśliwą, którą los okpił, zabierając jej sens życia (pamiętajmy, że nic innego poza rodzeniem i wychowywaniem dzieci, kobiety nie mogły wtedy robić), ale także bardzo samotną. Nie ma przyjaciółek, mieszka z jedną służącą, którą zadręcza różnymi poleceniami i kaprysami, trudno jej z kimkolwiek nawiązać normalną relację. Wszędzie widzi spisek i intrygę na jej własne interesy, zazdrości pani Stawskiej (o której myśli, że jest kochanką jej męża, barona Krzeszowskiego) tego, że "taka" kobieta - w rozumieniu baronowej kobieta niemoralna - ma dziecko. Mąż, który ją zostawił w tak trudnej chwili - zapewne też nie był jej przyjacielem. Być może baronowa nawet go kochała, ale raczej żyli w schemacie samotności we dwoje, niż w pełnym zrozumienia małżeństwie.

Do puli kłopotów dochodzą też te z pieniędzmi. Jej mąż, mimo że chce ją porzucić, wciąż wydaje jej pieniądze. Jest bardzo zadłużony, a wciąż ma wielkopańskie zachcianki. W sytuacjach kryzysowych próbuje coś odsprzedać własnej żonie, np. klacz wyścigową (którą później ona sprzeda Wokulskiemu). Baronowa wie, że o ile baron położy łapy na jej majątku - majątek bardzo szybko stopnieje. A jako kobieta nie ma za wielkiego prawa do pieniędzy, bo tym zawsze zajmuje się mąż.

Oboje Krzeszowscy są niewolnikami konwencji i obyczajowości swoich czasów. Gdyby nie przekonanie, że kobieta jest nikim więcej niż służącą, baronowa zapewne nie czekałaby tęsknie na powrót marnotrawnego męża, który nie myśli ani o niej, ani o jej przyszłości. A tak - poza własnym mieszkaniem - nie ma żadnego życia. Gdy mąż powraca, całe jej życie się zmienia. Jak możemy przeczytać, baronowa "łagodnieje" i po cichu spłaca mężowskie długi.
Dlaczego się zmienia? Dlatego, że powrócił pan mąż, wokół którego teraz może skakać, spełniając jego zachcianki, płacąc za jego błędy. Jej puste życie przestaje być aż tak puste. Jest ktoś, komu może służyć, więc zaczyna wypełniać swoją rolę, do której została wychowana.
Pustka w życiu baronowej jest skutkiem tresury, jaką w XIX wieku otrzymywały kobiety. Miały myśleć tylko i wyłącznie o dobru męża i rodziny. Gdy zaczynały myśleć o sobie były złe, zepsute, niemoralne, egoistyczne. Jednak, gdy życie którejś ułożyło się inaczej - tak jak to się stało w przypadku baronowej Krzeszowskiej - zupełnie nie mogły się odnaleźć, traciły sens życia, nie potrafiły wypełnić swojego życia sobą, swoimi zainteresowaniami, pasjami, marzeniami - gdyż nigdy nie było im wolno myśleć o sobie.

powrót do strony głównej

autorka: Bogusława Ilnicka, kontakt: Wrocław korepetycje j. polski